2015-08-10

Poniedzielnik (65) - Ten czas

W upalną sobotę, kiedy to temperatura sięgała 36 stopni w cieniu (nawet dla mnie ciepłolubnej to zbyt wiele), kiedy to miotałam się po domu z poczuciem, że nic nie robię, a czas płynie (czytaj: marnuje się), uznałam, że pora ustalić priorytety.
A przynajmniej zastanowić się nad tym, co jest ważne, a co ważne mniej.
Mijały właśnie dwa tygodnie mego urlopu. 
I znowu ta złość, niezadowolenie, że siedzę w domu, nigdzie nie pojadę, że w domu jest jak jest, że net kradnie mi czas, za mało scrapuję, za mało czytam, za mało, za mało.... 
I nagle wyjazd. Niespodziewany.
I decyzja: muszę usiąść i zastanowić się nad sobą. Nad czasem, nad życiem.
Bo mam wszystkiego sporo. 
Hobby, zajęcia poza pracą, wolontariacka praca internetowa, która sprawia mi dużo frajdy.

Robiłam akurat wtedy taga. Ze słowami: Find your way. 
Tu nie chodzi tylko o pracę, bo mam taką, którą bardzo lubię.
Tu chodzi o uporządkowanie. Żebym była zadowolona, spokojniejsza. 
Aby pogodzić się z tym, czego zmienić się nie da. Odsuwać od siebie toksyczne znajomości.
Mieć wartościowych ludzi wokół. Być bardziej asertywną, lepiej planować dzień.

I zaczęłam pisać. Spisywać. Jak to poukładać, żebym to ja była zadowolona. 
Przemyślenia dotyczą także tego bloga.

Daję sobie czas do 1 września.