2017-01-28

Poniedziałek (78) - Chciałabym...

Chciałabym zrobić:
okładkę notesu
okładkę art journala
art-album dla siebie, w którym byłby zdjęcia dobrych chwil...

Chciałabym:
więcej czytać
więcej odpoczywać
mniej płakać
nie marznąć w domu
mieć zawsze wszędzie porządek
być bardziej zorganizowana 
nie być zbyt ufna, bo ludzie w większości zawodzą


Chciałabym znaleźć spokój.
lecz na Ziemi go nie znajdę.
 

2017-01-01

Poniedzielnik (77) - ...

Nie składam sobie noworocznych obietnic od kilku lat. 
Nigdy ich nie zrealizowałam, zresztą z tego, co obserwuję - inni też nie.
Wiem, że nadchodzący rok nie będzie lepszy. 
Nie da się zmienić kogoś, kto tej zmiany nie chce. 
Można tylko patrzeć na to co się dzieje, dzień po dniu,
z pękającym sercem.
Chciałabym tylko jednego - móc to wytrzymać.
Nic więcej.

2016-12-19

Poniedzielnik (76) - Trochę spokoju

Dzisiejszy Poniedzielnik jest na czas. Od niepamiętnych wręcz czasów zdążyłam z postem.

Wiele nie będzie na dziś.
Potrzebuję dużo spokoju, powolności, robienia jednej rzeczy w jednym momencie.
Tworzenia według serca. W formach, w jakich czuję się najlepiej (kartki, tagi).

Czeka wprawdzie notes w czarnej okładce i czarny także album. Notes jak to notes, i tak ciągle coś zapisuję, kolejny notes się zapełnia, więc nie powinno być problemu z ozdobieniem okładki.
Album, hmmm. Jeszcze nie mam pomysłu, ale raczej art journal. Ale też nie na siłę. Może dokumentacja każdego miesiąca? Zobaczę jeszcze.

Potrzebuję także zrozumienia, przemyślenia tego wszystkiego, co się dzieje wokół mnie. Potrzebuję swobodnego traktowania przez siebie mego tworzenia. To wszystko jest bardzo trudne. Być może wykonalne.

Wiem także, że scrapować/tworzyć lubię powoli. Wtedy jestem zadowolona.

Uczę się: dystansu, spokoju właśnie, zrozumienia, że nie zmienię nikogo na siłę.

Uczę się. Ciągle i nieustannie.


2016-12-08

Poniedzielnik (75) - Kiedyś traktowałam ludzi dobrze...


Tak. Podpisuję się pod tym.
Zostałam sama.
I będę tu biadolić, skarżyć się i narzekać, póki mi nie minie całkowicie.
Dopóki się nie uodpornię, nie stwardnieję, 
przestanę pozwalać się obrażać i wchodzić sobie na głowę.
Przestanę także opowiadać o swoich problemach, bo tak naprawdę nikogo to nie obchodzi.

Może się powtarzam, ale znajomi mają Cię gdzieś, plany wakacyjne? - samotne (może to i dobrze).
Jestem za dobra, za miła, za wyrozumiała, za cierpliwa.
W grudniu podejmę decyzję co do niektórych moich działań w scrapbookingu.
Trzeba, jeśli coś męczy, uwiera i nie rozwija.
Zajmuje cenny czas.
Ogólnie - od stycznia wszystkie decyzje podejmuję sama. Żadnych rad, porad i "złotych myśli".
Nigdy więcej.

 I mam zamiar kupić sobie  książki o duńskim sposobie na życie - hygge.
Mam totalnie gdzieś, co inni myślą o tego typu poradnikach.

Koniec roku nadchodzi, czekam na styczeń.
Jak co roku.


2016-11-20

Poniedzielnik (74) - Nie będzie wesoło

Tytuł posta mówi sam za siebie. Dziś sobie napiszę, jak jest źle. W życiu, Rodzinie, duszy i sercu.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio przeczytałam książkę. Kiedy ostatnio przeczytałam coś wartościowego o literaturze czy kulturze? Źle mi z tym i brakuje mi literatury.
"Dziennik" Reginy Brett i "You", do których miałam sięgać codziennie, leżą odłogiem.
Wokół widzę same niefajne historie. Przyjaciele, a raczej znajomi zawodzą, Rodzina się oddala, perspektywa wolnego dnia czy Świąt jawi się jak największy horror.
Pracuję dużo poza podstawową pracą. Wtedy, kiedy pomagam, czuję, że żyję. Ale co z tego, skoro po powrocie znowu jest tak samo źle?
Żyję z ludźmi, którzy nie chcą się zmienić. Osoba w Rodzinie stacza się na samo dno. Sztuka, tworzenie daje radość, ale nie jest antidotum na problemy. Jednakże, gdybym zrezygnowała ze scrapowania, żałowałabym do końca życia, więc nigdy tego nie zrobię.
Gdzie ja popełniłam lub popełniam błąd?
Nie widzę kierunku, w którym mam iść.
Owszem, jest praca, którą uwielbiam, są dodatkowe zajęcia. Może tych zajęć właśnie jest zbyt wiele?
Nie potrafię niczego odpuścić, niczego ująć, ani z niczego zrezygnować. Ciągle mi mało. Potem nie wyrabiam. Zawsze zdążę, nie zawiodę, ale....z lekkim stresem.
Usłyszałam kiedyś, że mam wiele talentów. Choćby i tak było, po co mi one? Nie wystarczyłby jeden?
Jestem w połowie życia i nie mam pojęcia, co zrobić z drugą połową. I żadne "Będzie dobrze" nie jest dla mnie najmniejszym pocieszeniem.

To mój pierwszy taki smutny, dołujący post. Musiałam go napisać. Tak po prostu - musiałam.



*"Poniedzielnik" to taki przechodni cykl. Nie zawsze będzie w poniedziałki. Jednakże podoba mi się nazwa, więc kolejny Poniedzielnik ukazuje się dziś.

2016-10-29

Poniedzielnik (73) - Rozważania takie tam....

Zbliża się 1 listopada. Nie lubię. I tyle. Nigdy nie pociągały mnie cmentarze, a zwłaszcza w to smutne święto, które nie wiadomo, po co właściwie jest. 
Jednakże lubię jesień. I złotą, i mglistą.
Jesienią też jakoś bardziej ciągnie mnie w stronę poezji.

Przeszukałam internet i kilka wierszy wpadło mi w oko...i duszę...:)
W związku z tym, iż choroba mnie dopadła, skupiłam się na tej cieplejszej i nostalgicznej jesieni.

Jak nie kochać jesieni...

Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,
Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.
Ptaków, co przed podróżą na drzewach usiadły,
Czekając na swych braci, za morze lecących.

Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,
Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.
Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,
Kojąc w twym słabym sercu, codzienne zgryzoty.

Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej,
Pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci.
Chryzantemy pobieli, dla tych, których nie ma.
Szronem łąki maluje, ukoi, zasmuci.

Jak nie kochać jesieni, siostry listopada,
Tego, co królowanie blaskiem świec rozpocznie.
I w swoim majestacie uczy nas pokory.
Bez słowa na cmentarze wzywa nas corocznie.
Tadeusz Wywrocki 


Jesienna zaduma

Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy z lasem,
Rano wstaję, poemat chwalę
Biorę się za słowa, jak za chleb
Rzeczywiście, tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony
Nic nie mam
Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
Nie zważam
Na mody byle jakie
Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
Uczuć starym drapakiem
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony
Jerzy Harasymowicz

(*ten wiersz uwielbiam, już go na Lectorium cytowałam) 




2016-08-08

Poniedzielnik (72)- Koniec

Koniec...ale urlopu. Wszystko mija, taka mnie refleksja ostatnio nadchodzi. Może to jakiś półmetek?
Mało czytałam, sporo rozmyślałam, mało wyjeżdżałam. Dużo tworzyłam. Wspaniałym przeżyciem był pobyt na Literackim Woodstocku we Wrocławiu. Niestety, już po raz drugi ominął mnie w tym roku Kazimierz Dolny. Jeśli się wszystko dobrze poukłada, za rok tam BĘDĘ. Choćbym miała pojechać sama. Bo ludzie zawodzą, niestety. Na szczęście nie wszyscy.



Konstanty Ildefons Gałczyński

Polskie gwiazdy


Mówię do gwiazd: - Cudowne,
nie śpieszcie się, przystańcie.
I stanęły pod oknem
jak wiejscy muzykanci.

Popatrzały ku sobie,
złotą brew zgięła jedna.
I zadźwięczał w ogrodzie
sierpnia kwartet, pieśń gwiezdna:

wsią błysnęło, kogutem,
tęczą, polem, obłokiem...
Polską wysoką nutę
gwiazdy grały wysokie
.
Posłuchaj tylko: ten szum, to noc tak płynie,
szeroka noc, gwiaździsta noc sierpniowa,
sierpniowy czas, sierpniowy wiatr w Szczecinie -
o, cóż za szczęście w tej godzinie
przez okno patrzeć w świat i kochać go od nowa.

Gwiazdy rzekły: - Spójrz, jak skrzy się
ta noc, więc będzie dzisiaj
pieśń o tej nocy jasnej,

która ma suknię modrą,
a urodę i mądrość
z ziemi czerpie;

nad nią srebrne obłoki,
przed nią zielonooki
tańczy sierpień.

przystanęły - w porządku. Muzykanci? To cóż?
Gwiazdy zawsze tak w sierpniu, na nowo.
Więc podszedłem do okna. W okno bił srebrny kurz
i otworzyłem okno na noc sierpniową.

I nagle wiatr mi okno
szerzej odemknął,
i nagle wiatr przeciągnął,
nagle ogród zaszumiał...

Ta noc się toczy kołem jak fortuna.
Ja słyszę ją, ty próżno mówisz: "Uśnij".
Choć taka piękna jest, gdy schodzi ku nam,
ja wolę bizantyjski blask twoich zausznic.
Zasłoń mi noc, próżno się czas zmitręża.
Zasłoń mi noc, niech zejdzie sen jak chmura -
straszliwy jest urody świata ciężar,
nie dla mych rąk, nie dla mojego pióra.
Zasłoń mi noc swoją maleńką dłonią...

Szczecin, 1949