2011-11-25

Poniedzielnik (34)- Na wyrost

Poniedzielnik pojawia się dzisiaj, bo obawiam się, że myśli uciekną do jutra i już później nie będą takie same. Obiecałam sobie sprawić notes na "szybkie myśli", taki scrapowy, bo praca z papierem wciąga mnie coraz bardziej.
Łapię ostatnio "czas na czytanie"- rano przy kawie przed pracą, u fryzjera... Przybywa zajęć oraz wyzwań, ze wszystkim staram się zdążyć, no ale...przyznaję: czytam mniej, co mi bardzo przeszkadza. Przydał by mi się tydzień wolnego na czytanie tylko, bo moje książkowo- gazetowe zaległości sięgają do zamierzchłej przeszłości!
Jednakże dzisiaj udało się się odwiedzić Szkocję, wczytując się w artykuł Dawida Rosenbauma w starym "Bluszczu". Dotarłam też do wynurzeń Sebastiana Karpiela- Bułecki na temat kultywowania naszej polskiej tradycji. Od paru dni wprowadziłam takie swoje poranne czytanie. Stało się ono moją własną tradycją.
A jak u Was z czytaniem? Więcej czy mniej? Czy tak samo? Od czego to u Was zależy?

4 komentarze:

Cassiel pisze...

Przede wszystkim od obowiązków - dom, szkoła. Czasami jest chesc do czytania a czasami jej nie ma. ;-)

Taki jest świat pisze...

Czytanie zależy od chwil wolnych, ale te zawsze jakoś się znajdą, nawet w tłumie podczas jazdy w autobusie ;)

Mag pisze...

Ja też wstaję pół godziny wcześniej, by rano przed pracą poczytać. A czytanie u mnie zależy od wielu czynników- czy jestem wypoczęta po pracy, czy nie zajmuje mnie jakiś problem, czy nie mam innych obowiązków...ale czytam zawsze, tylko ilości są różne :)

Virginia pisze...

Też czytam mniej... i też mi z tym źle. Nie daję rady bez książek, stąd chyba mój nastrój, że czasu mi na nie brak :( Coś czuję, że muszę wrócić do korzeni, do tego z czego czerpię energię, do słów, książek, pisania... pomału coś do mnie dociera. Obym to szybka pojęła :)