2011-05-07

Ze starego "Bluszcza"...


"Bluszcz"- tygodnik ilustrowany, wydawany w Warszawie w latach 1865-1939, jedno z najstarszych pism kobiecych w Europie. Od początku powstania zdobył sobie dużą popularność wśród kobiet.. Powstał z inicjatywy warszawskiego księgarza Michała Glückberga, który był jego długoletnim wydawcą. Pierwszy numer tygodnika ukazał się w styczniu 1865 r. z podtytułem "Pismo tygodniowe ilustrowane dla kobiet". Czasopismo poruszało sprawy polskiej kultury i oświaty. Pierwsza redaktorka, Maria Ilnicka, ówczesna znana publicystka przywiązywała wagę do tego, aby wychowywać kobiety w praktycznym duchu - powołaniem ówczesnej kobiety miało być wychowywanie dzieci i praca w domu. Z drugiej strony "Bluszcz" stał na stanowisku umiarkowanej emancypacji- udziału kobiet także w społecznym życiu.
O czym wówczas pisano w "Bluszczu"?  Redaktorom nie były obce kwestie pedagogiczne, psychologiczne. Jak wiele pism kobiecyh udzielał porad krawieckich, miał dział mody, przynosił wiadomości gospodarcze. Z pismem współpracowały czołowe postacie literatury pozytywizmu oraz nasteępującej po nim Młodej Polsce oraz dwudziestolecia międzywojennego, m.in. Eliza Orzeszkowa, Maria Dąbrowska, Maria Konopnicka, Pola Gojawiczyńska, Maria Kuncewiczowa, Ewa Szelburg-Zarembina.. Początki "Bluszcza" były literacko-artystyczne, później przekształcił się w pismo społeczno-kulturalne. Te istotne zmiany nastąpiły w latach 1905-1914.
Redaktorki i redaktorzy "Bluszcza":
Maria Ilnicka (1865-1896)- poetka, pisarka, publicystka okresu pozytywizmu, entuzjastka emancypacji kobiet; 1868-1894: współredaktor Stanisław Krzemiński (publicysta, krytyk literacki, historyk, co ciekawe: przeciwnik pozytywizmu)
Józefa Bąkowska (1897-1901)- poetka
Marian Gawalewicz (1902-1905)- pisarz, publicysta (współpracował z wieloma czasopismami)
Zofia Seidlerowa ((1906-1918)-  zapewniła pismu wysoki poziom literacko-dziennikarski. Zamieszczano recenzje, powieści w odcinkach, kroniki dotyczące życia kobiet
Stefania Podhorska-Okołów (1921-1922, 1927-1939)- również publicystka i pisarka, ostatnia redaktorka pisma. W "Bluszczu" prowadziła stały dział recenzji teatralnych. Organizowała nowatorskie wówczas akcje skierowane do kobiet- propagowała modernizację gospodarstw domowych, edukację kobiet, usprawnienie sztuki kulinarnej.


1. Pozytywizm. Pod red. Sławimira Żurawskiego, Wydaw. Nauk. PWN, 2008, s. 26 (Epoki Literackie; t.7)
2. Kmiecik Zenon [i in.], Prasa polska w latach 1864-1918. Polska Akademia Nauk. Instytut Badań Literackich. Pracownia Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego, 1976


Współczesny "Bluszcz" jest jednym z moich ulubionych pism, czytanych "od deski do deski". Zmieniał się trochę jego podtytuł. Najpierw: Pismo miesięczne ilustrowane dla kobiet, potem: Pismo miesięczne ilustrowane nie tylko dla kobiet, a obecnie: Ilustrowany miesięcznik kulturalny. Podtytuł ostatni najbardziej mi pasuje, gdyż w "Bluszczu" kultura jest w pełnym wymiarze. Piszą tutaj m.in. Katarzyna Enerlich, Juliusz Machulski, Etgar Keret, Katarzyna Grochola. Na okładkach gośzcza postaci ze świata współczesnje kultury i literatury. Choć muszę przyznać, "rysunkowa" szata graficzna pierwszych wydań (tzn. od 2008 roku) podobała mi się bardziej. Wyróżniała czasopismo na tle innych właśnie tym, że nie zamieszczano w nim fotografii. Obecnie "Bluszcz" nieliczne zdjęcia zamieszcza, mam tylko nadzieję, że dalej będzie ewenementem na naszym rynku wydawniczym. Czymś innym,zdecydowanie bardziej wyrazistym.
A "Chwaściki" na ostatniej stronie... Zresztą, poczytajcie sami!:) Polecam miesięcznik do wielokrotnego kartkowania!
Wprowadzam jednocześnie nowy cykl. "Bluszcz" zamieszcza fragmenty danych wydań: wiersze, felietony... Spróbuję je tutaj omawiać, zastanowić się nad każdym tekstem. Cykl: "Ze starego Bluszcza"  będzie "wtorkowy". Już za tydzień "smutny" wiersz Maryi Konopnickiej (pisownia oryginalna z "Bluszcza").

Poniedzielnik (16)- Zakładam czytanie

Zakładka do książki- papierowa lub kartonowa. Czasem nawet drewniana lub wykonana ze skóry, metalu, srebra (!). Taką definicję podaje angielska Wikipedia. Historia zakładek jest związana z rozwojem książek. Najwcześniejsze są datowane na średniowiecze, lecz jest pewne, że były używane także w czasach starożytnych. Zwoje papirusu osiągały czasem długość 40 metrów, trzeba więc było zaznaczyć jakoś miejsce, w których skończono czytanie. Jedne z najstarszych zakładek  typu "klips" z paska papieru welinowego (bardzo cienkiego i wysokiego gatunku), znaleziono w średniowiecznych klasztorach.

Obrotowa zakładka z papieru welinowego, używana do zaznaczania kolumny na stronie (ok. 1500 r.)
  
Średniowieczne zakładki miały różne kształty: kosmyk przędzy lub obrotowy trójkąt. Królowa Elżbieta I została obdarowana jedwabną zakładką przez jednego z ówczesnych drukarzy.
Moda "zakładkowa" ulegała wraz z czasem przeobrażeniom. W XVIII i XIX w. popularne były zakładki w postaci wąskiej jedwabnej wstążki, umocowanej u góry książki. Jeszcze dzisiaj można takie zakładki spotkać w niektórych wydawnictwach.
                                                    
 Zakładka grzbietowa
Pierwsze oddzielne (samodzielne) zakładki pojawiły się w latach 50-tych XIX w. w epoce wiktoriańskiej( 1837-1901). Zakładki były wyszywane, wykonywane w celu użycia ich podczas czytania Biblii i w modlitewnikach. Stąd pojawiają się cytaty biblijne.
"I am the Bread of Life" ("Ja jestem Chlebem Życia")- Zakładka wiktoriańska wyszywana ciemnoniebieskim jedwabiem

W XIX w. pojawiły się później  wyspecjalizowane manufaktury, zwłaszcza w Coventry (Anglia), centrum przemysłu jedwabniczego. Tkane zakładki z motywem wierszowanym Thomasa Stevensa są nazywane "Stevengraphs". W czasach wiktoriańskich były cenionym prezentem na każdą okazję i święto.
 Tkana jedwabna zakładka (Thomas Stevens).
Po koniec XIX wieku jedwabne zakładki stopinowo zostały zastąpione przez papierowe.

 Źródła:
1. Wikipedia: Bookmark (http://en.wikipedia.org/wiki/Bookmark)

Potrafię docenić scrapbooking. Zdaję sobie sprawę, ile czasu i energii wkłada się w wykonanie każdego małego arcydzieła. Ile radości sprawia taka praca osobom ją wykonującym, ile serca i pasji w nią wkładają. Wobec tego zostałam posiadaczką takich oto pięknych zakładek (jedna w prezencie na Dzień Matki). A można je znaleźć na Virginia Scrapuje:).



A jak jest u Was? Używacie zakładek? Czym zaznaczacie czytaną książkę, żeby niepotrzebnie nie wertować wielu stronic od nowa?