Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JanKa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JanKa. Pokaż wszystkie posty

2011-06-09

Bez lukru

Tomasz Białkowski: Teoria ruchów Vorbla 
Notka o autorze: Tomasz Białkowski, ur. 1969 r. w Jezioranach k. Olsztyna. Prozaik, autor sześciu książek. Debiutował w 2001 r. (opowiadanie "Chłód" w czasopiśmie "Portret"). W 2002 r. wydał zbiór opowiadań "Leze", w 2003 r.  opublikował sztukę "Drzewo" ("FA-art" 2003, nr 1-2).  W kolejnych latach napisał: minipowieść "Dłużyzny" (2005 r.), powieści "Pogrzeby" (2006r.), "Mistrzostwo Świata" (2008 r.), "Zmarzlina (2008 r.), za którą otrzymał Literacką Nagrodę Warmii i Mazur "Wawrzyn", przyznawaną przez czytelników. Tomasz Białkowski publikował także w czasopismach, jak "Czas Kultury", "Dekada Literacka", "Opcje", "Pogranicza", "Twórczość". Przy recenzowaniu zbioru opowiadań "Leze" użyty został po raz pierwszy termin Proza Północy.
(źródło: okładka, Wikipedia)


"Teoria ruchów Vorbla" to "literatura z życia wzięta". Przyznam, że wahałam się trochę, czy podjąć się czytania i recenzji. Sam  tytuł jakoś nie zachęcał, okładka ciemna i smutna. Na początku zamieszczony  jest cytat z Myśliwskiego:  "Każdy sen jest znakiem śmierci, nawet gdy śni ci się błogość ukwieconej łąki, słońce na przejrzystym niebie. Śniąc się sam sobie, śnisz się zawsze śmierci swojej. To do jej niepodzielnego świata należy każdy twój sen. Ona tylko pozwala na chwilkę bezwolności w nim. A pycha każe mówić, śniło mi się. Powinno się mówić, śniło się śmierci mojej". 
Tytułowy Vorbl to fizyk. Powieść przedstawia losy jego rodziny. Zagmatwane, ponure i smutne, "bez owijania w bawełnę". Niespełnione ambicje ojca, pogrążanie się w szaleństwo bez snów, nieudane małżeństwo rodziców. Nieumiejętność nawiązania kontaktu Vorbla z własną żoną i dziećmi. Niedopowiedziane słowa, myśli.... Nie-, nie-, nie-...
Dużo tych "nie" się nazbierało. Ale taka właśnie jest ta książka. Smutna, ale jakże prawdziwa. Są takie rodziny, gdzie brak nawiązania porozumienia jest podstawowym problemem. Pomimo tych wielu "nie", akcja jest spójna. Nie gubimy się w rodzinnych koligacjach,  w znajomych i kochankach. Od początku czytania ma się świadomość przegranego życia bohaterów. Nie posiadają (a może nie chcą posiadać?) umiejętności porozumienia się, rozmowy, tzw. "dogadania się". Uciekają od siebie, żyją w zdradzie i zakłamaniu. Odniosłam wrażenie, że pasuje, odpowiada im to nieszczęście własne. Każdy z nich jest na jakiś sposób przegrany. Niespełniony pływak, nauczycielka, naukowiec.  Złe zachowania, poglądy, sposoby na życie przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Nikt z bohaterów nie wyraża choćby cienia nadziei, żeby to "błędne koło" jakoś przerwać.
Uważam, że potrzebne są takie książki jak "Teoria ruchów Vorbla". Pokręcony świat  opisany w powieści po prostu istnieje obok tego dobrego, "lepszego" świata. Potrzebna jest literatura , która nakierowuje czytelnika na drugie dno w życiu. Na problemy, nieszczęścia. Tomasz Białkowski pisze językiem spójnym, takim życiowym. To nie są bohaterowie, których można lubić. Jednakże warto sobie uświadomić, że istnieją. Zarówno w literaturze, jak i w życiu.
(Egzemplarz recenzencki, otrzymany dzięki uprzejmości Wydawnictwa JanKa)

JanKa

Tomasz Białkowski, Teoria ruchów Vorbla, JanKa, 2011, ss. 176

2011-05-08

Aleksandria jak ze snu

Piotr Ibrahim Kalwas: Dom
Kalwas Piotr Ibrahim
Notka o autorze : Piotr Ibrahim Kalwas (rocznik 1963), wydał do tej pory cztery książki: "Salam", "Czas", "Drzwi" i "Rasa mystica". Urodzony w Warszawie. Do 1989 r. mieszkał w Polsce. Zanim zaczął pisać,  m.in. śpiewał w zespole punkowym, studiował prawo, był współscenarzystą kilkudziesięciu odcinków serialu "Świat według Kiepskich". W 2000 r. przyjął islam i wyemigrował do Egiptu. Mieszka obecnie w Aleksandrii.

 Wyrazisty obraz Aleksandrii. Tak zacznę recenzję książki trudnej do opowiedzenia, o skomplikowanej do przekazania treści. Zaciera się w niej granica między snem a jawą. Nie wiem, które fragmenty są prawdziwe, a które stanowią tylko prześniony, przetworzony obraz miejsca, w którym autor żyje. Opisuje Aleksandrię, często na zasadzie wspomnień o Polsce. Polsce różnego okresu, w której mieszkał, która go denerwowała, której mentalność była dla niego nie do przyjęcia. Z jednej strony Egipt, jego magia, ludzie, miejsca nie zawsze piękne, ale zawsze tajemnicze. Z drugiej- Polska: płyty, filmy, książki.
"Nie, to nie Mokotów, nie ma tu mojej babci i jej sióstr. Są za to kobiety o grubych, naznaczonych żylakach i okrytych czarnymi pocerowanymi pończochami nogach. Spod czarnych chustek wystaja siwe włosy, plastikowe spinki i rolki papilotów. (...) To aleksandryjskie Greczynki".
Odnoszę wrażenie, że Kalwas idealizuje trochę Aleksandrię. "Ludzie mojego miasta niezmiernie rzadko i tylko w bardzo poważnych sprawach zwracają się o pomoc do policji. W rozstrzyganiu codziennych problemów rządzą tutaj prawa społeczności, niezmienne i przestrzegane od wieków..(...). To społeczeństwo niesłychanie skonsolidowane wokół starych wartości, zwarte i pilnujące siebie nawzajem. Społeczeństwo na pierwszy rzut oka chaotyczne, bałaganiarskie i niezdyscyplinowane , ale tak naprawdę zadziwiająco dobrze zorganizowane w swoich oddolnych strukturach.  Przejdzie tu każde novum techniczne z Zachodu, ale nie jego moralność, jakakolwiek by ona była".
"Dom" jest skonstruowany na zasadzie wędrówki po mieście. Spotkania z ludźmi: czasem dziwakami, sprzedawcami, sąsiadami, nieznajomymi. Filozoficzne odniesienia do poglądów Edmonda Jabesa. Jednakże Ojczyzna, czyli Polska przewija się ciągle w egipskich rozważaniach Kalwasa. Choćby w zbiorze jego książek, liczącym ponad dwa tysiące tytułów.
"Dzielę księgozbiór na działy: cztery półki religii, sześć półek filozofii, jedna półka Singera, jedna Gombrowicza, półka i ćwierć z Kapuścińskim(...), Trzy połki na stare roczniki "Perspektyw", "Panoramy Śląskiej", "Trybuny Ludu", "Przekrojów"(...)." 
To tylko znikoma część biblioteki.
Aleksandria staje się jego miastem. Jednakże czy także domem? Powiedziałabym, że dla Kalwasa "dom" jest pojęciem nieokreślonym, bez definicji i odniesienia do konkretnego miejsca.
"Jeśli nie wiesz, skąd pochodzisz, to jesteś szczęśliwym człowiekiem, bo pochodzisz ze Świata, Ibrahimie"- mówi jedna z jego znajomych.
Zdanie to doskonale pokazuje nastrój autora. Teraz jego miejscem pobytu jest Egipt, lecz czy tak będzie już zawsze? Być może dowiemy się o tym z jego następnych powieści.

(Egzemplarz recenzencki, otrzymany dzięki uprzejmości Wydawnictwa JanKa)

JanKa

Piotr Ibrahim Kalwas, Dom, JanKa, 2010, ss. 186