Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stasiuk Andrzej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stasiuk Andrzej. Pokaż wszystkie posty

2012-10-22

Poniedzielnik (47)- Kolory jesieni

Z wiekiem coraz bardziej lubię jesień. Chyba staję się sentymentalna, bo uwielbiam te wszystkie złocienie i brązy, rudości i zgaszone zielenie przyrody. Mgliste ranki i wieczory. Mamy szczęście do pięknej jesieni tego roki- można jeszcze zadumać się na balkonie, przemyśleć to i owo...
Korzystałam ze słonecznej niedzieli, zrywami czytając Stasiuka "Jadąc do Babadag", a w przerwach rysując scrapowe mapki. Zrobiłam dla siebie ArtRecenzownik- na cytaty, czasem przemyślenia i scrapowe mapkowe projekty. Zdjęcia na razie nie ma- aparat ciągle niesprawny:(
W Stasiuku wyszukuję myśli-perełek. Zapisuję...będzie recenzja:)
"Jadąc do Babadag" to dla mnie literackie wyzwanie. Przerywam lekturę, jeśli Europa nazbyt mnie przygnębia, wracam- bo styl pisarza bardzo mi pasuje. Stasiuk w małych dawkach- dobry na jesienne popołudnia.

"Tak, ze zdarzeniami, gdy już przeminą, nie ma żadnego kłopotu, pod warunkiem, że nie próbujemy za ich pomocą załatwiać jakichś własnych spraw. Jeśli damy im spokój, zamieniają się w cudowny roztwór, w czarodziejską tynkturę, która rozpuszcza i czas, i miejsce, trawi kalendarze i atlasy, przemienia w słodką nicość współrzędne uczynków. Jaki sens ma zgadywanka? Na co komu chronologia- siostra śmierci?"
                                                   (A. Stasiuk "Jadąc do Babadag", s. 174)
   

2012-10-18

Poniedzielnik (46)- Przygnębiająca Europa, nieznana Toskania

Wprawdzie dzisiaj czwartek:), jednakże mam tzw. wolny dzień i chwilę przy kawie, aby napisać kolejny post. Skąd ten tytuł? Otóż czytam "Jadąc do Babadag" Stasiuka. Smutna, biedna, brudna Europa. Szara i niezachęcająca. Mam dość. Przenoszę się do Toskanii:)).

Przede mną "Cyprysy i topole" Marka Zagańczyka. Autor pisze na okładce:

"Widok toskańskiej doliny jest dla mnie wzorem doskonałości i znakiem chwil szczęśliwych. W dni jesienne i zimowe noszę go w pamięci jak talizman i szukam dla niego godnego odpowiednika wśród północnych pejzaży. Wędruję, szukając ulotnych cieni, wydeptuję szlak, licząc, że w końcu odnajdę dawny kształt miasta, krajobrazu, choćby jego zarys, i wpiszę w niego kilka bliskich mi postaci, mocniej uchwycę ich obecność. Samotność jest może najważniejszą częścią podróży, tej prawdziwej wiodącej w odległy świat, i tej, równie ważnej, pozwalającej jedynie siłą wyobraźni podążać w nieznane". 
                                                                                               
Nie twierdzę, że Stasiuk mi nie pasuje. Pasuje, owszem, jednak nie na długo. Warto czytać jego przemyślenia, nie zapominając, że podróż to nie tylko cudowne "turystyczne" widoki.

"Dobrze jest przyjechać do kraju, o którym prawie nic się nie wie. Myśli wtedy cichną i stają się bezużyteczne. W kraju, o którym prawie nic się nie wie, pamięć traci sens".
                                                      (A. Stasiuk "Jadąc do Babadag", s. 101)

             

2011-03-17

Bałkańskość i polskość Stasiuka

Andrzej Stasiuk: Dziennik pisany później:
z fotografiami Dariusza Pawelca
Stasiuk Andrzej, Dziennik pisany później

Swoisty, bardzo osobisty opis podróży Stasiuka na obrzeża Europy. Albania, Bośnia, Serbia...Polska.  
"Ta opowieść jest żmudna. Nie ma w niej bałkańskiego żywiołu ani ostentacji. Przypomina rejestr. Będę ją ciągnął, dopóki nie skończą mi się zdarzenia, dopóki nie wyczerpią szczegóły. (...) Czasami to wszystko jest tak monotonne jak albański upał albo bośniacki deszcz".
Przyznaję mu rację. Nie opisuje piękna.  "Zwiedza" tę smutniejszą część Bałkanów. Jeszcze ze śladami wojny, z biedą, kontrastami. Książka jest pięknie ilustrowana zdjęciami Dariusza Pawelca- reżysera i operatora filmowego, który zajmuje się także młodzieńczą pasją- fotografią. W "Dzienniku..." zamieszcza fotografie ludzi- twarze poorane zmartwieniami, lecz także ze zmarszczkami radości. Podróż kończy się w Polsce, Stasiuk zamieszcza także krótkie migawki z własnej biografii.  
"Wracałem do domu tysięczny raz z tym samym uczuciem, że jadę przez coś w rodzaju pustyni i muszę opowiadać historie, muszę przywoływać obrazy, by nie zbłądzić".
"Dziennik..." tworzony jest akapitami. Krótkimi zdaniami. Uderzyła mnie prostota języka jednocześnie z jego bogactwem znaczeń. Sięgnę jeszcze po tego pisarza. Nie ma w jego przypadku półśrodków: albo się go lubi, albo nie.

Stasiuk Andrzej, Dziennik pisany później: z fotografiami Dariusza Pawelca, Wydawnictwo Czarne, 2010, ss. 165