Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty

2024-08-04

Irytacja

Irytacja problemami z netem trwa już minimum tydzień. Loteria. Raz jest, raz wolny, raz nie ma wcale. A jest mi potrzebny. Do praktyki online, do tłumaczenia, do filmów. 
Wzięłam głęboki oddech. Zaczęłam czytać najnowszy Znak. Pogoda super balkonowa. Wolna niedziela, bo nie zawsze tak mam. Kawa. Moja kotka. Chleb, który sobie upiekłam. Z masłem. Proste jedzenie. Widok na zieleń z balkonu. Wiara w ludzi pomimo ciągłych rozczarowań.

*Post powstał po bardzo długiej przerwie. Napisałam go dla siebie.Podejrzewam, że tutaj już nikt nie zagląda.

2011-06-11

Nie ma jak Lwów?

Marek Krajewski: Liczby Charona 

Notka o autorze:  Marek Krajewski, ur.1966 r. Pisarz, filolog klasyczny. Były wykładowca 
Uniwersytetu Wrocławskiego. Autor powieści kryminalnych (serie: o Eberhardzie Mocku, Jarosławie Paterze i Edwardzie Popielskim). Debiutował w 1999 roku "Śmiercią w Breslau". Jego książki zostały przetłumaczone na 18 języków. Zdobywca m.in Paszportu Polityki (2005 r.), Nagrody Wielkiego Kalibru(2003r.- dla najlepszej powieści kryminalnej). Ambasador Wrocławia (2008 r.- za wkład w promowanie miasta: cykl o Eberhardzie Mocku). Od 2007 r. zajmuje się zawodowo pisaniem książek.
(źródło: okładka, Wikipedia)


Charon- mitologiczny przewoźnik dusz do Hadesu przez rzekę Styks. Oszukany przez Orfeusza muzyką przepuścił go, pomimo, iż ten był żywym człowiekiem.  Jednakże co tu ma do rzeczy liczba, czy nawet liczby? Odpowiedzi udziela jeden z bohaterów: "W istocie liczbą można opisać muzyczne interwały. Tonacja zależy od liczby. Tonacja, a zatem muzyka, według Pitagorasa jest po prostu liczbą"
W istocie w najnowszej powieści Marka Krajewskiego "Liczby Charona" sprawa liczb jest o wiele bardziej zagmatwana. Książka stanowi drugą część cyklu o detektywie Edwardzie Popielskim. Akcja dzieje się w przedwojennym Lwowie.  
Miałam już jedno podejście do twórczości Marka Krajewskiego. Podjęłam się czytania jednej z jego pierwszych książek o Wrocławiu. Niestety, postać Eberharda Mocka w żaden sposób nie wzbudziła mojej sympatii. Z pewnym wahaniem sięgnęłam więc po nowy cykl autora. I tu niespodzianka: Edward Popielski to śledczy nie wzbudzający negatywnych uczuć.
Trochę przeraziła mnie okładka. Zapowiadała brutalne i krwawe opisy morderstw, patologicznych bohaterów, sceny mrożące krew w żyłach. Nie ma tego w tak dużej dawce w powieści. Mam wrażenie, że skupiamy się tutaj nie tyle na matematyce, ile na filozofii i językoznawstwie. Docieranie do sedna sprawy, rozwiązanie zagadki zakodowanej w hebrajskim piśmie zajmuje więcej miejsca, niż analiza psychiki mordercy. Spójny podział na trzy części, osobiste perypetie komisarza, wreszcie odpowiednie, jak na powieść kjryminalną przystało, rozwiązanie wciągają bez reszty. Lwów 1929 r.  ukazany jest z poziomu spelunek, biedniejszych warstw społeczeństwa i wykolejeńców życiowych. Niezbyt przyjemne miasto i ludzie.  Komisarz Popielski został zwolniony z policji. Zajmuje się korepetycjami z matematyki i łaciny. Prośba byłej uczennicy powoduje lawinę zdarzeń, które prowadza w końcu do prowadzenia śledztwa w sprawie dwóch morderstw. Każde z nich zakodowane jest tajemniczym hebrajskim szyfrem. Wszystko to podane jest w bardzo lekki literacko sposób. Nawet zawiłe wyjaśnienia matematyczne nie przeszkadzają, byłam pełna podziwu dla wiedzy  autora. Tytułowe "Liczby Charona" stanowią klucz do zagadki.
Powieść zadziwia wręcz matematyczną przejrzystością stylu. Układanka splata się w całość, poszczególne wydarzenia łączą się z kolejnymi. Edward Popielski precyzyjnie zmierza do rozwiązania kodu liczbowego. Liczby Charona to zagadka ludzkiego losu. Szyfr życia i śmierci. 
"Liczby Charona" będą stanowić mój wstęp do kolejnych powieści Krajewskiego. 

(Egzemplarz recenzencki, otrzymany dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak)

Znak


Marek Krajewski, Liczby Charona, Wydawnictwo Znak, 2011, ss.303

2011-05-15

Kiedyś, gdzieś widziałam już taki sad....

Wiesław Myśliwski: Nagi sad

Notka o autorze : Wiesław Myśliwski (rocznik 1932, Dwikozy), dwukrotnie otrzymał Nagrodę Nike (1997, 2007). Posiada tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Opolskiego. Napisał m.in. "Nagi sad", "Kamień na kamieniu", "Widnokrąg", "Traktat o łuskaniu fasoli". Obecnie mieszka w Warszawie.

Zastanawiałam się, czy podjąć się recenzji tej książki. O Myśliwskim słyszałam już wiele lat temu, w czasach szkoły średniej, ale oprócz tego, że jest to "pisarz chłopski, ludowy", nic więcej nam nie przekazano. Jeden tylko tytuł utkwił mi w pamięci "Kamień na kamieniu". Ale nie zwróciłam nigdy uwagi na "Nagi sad".
"Nagi sad" to debiut Wiesława Myśliwskiego, napisany w 1967 r. Na motywach powieści w 1972 r. nakręcono film "Przez dziewięć mostów", do którego scenariusz napisał sam Myśliwski. Podejrzewam, że gdybym nie natrafiła na Klub Czytelniczy na blogu Czytanki Anki, jeszcze długo bym po tę książkę nie sięgnęła.
 Nie wiem czemu, ale obawiałam się Myśliwskiego. Myślałam: czy ta literatura nie okaże się za ciężka, za skomplikowana, za trudna, za "mądra" po prostu. Obawy okazały się bezpodstawne.
"Nagi sad" poraża doskonałością języka, prostotą słowa. Nie ma tu niepotrzebnych określeń, zdania i słowa wynikają z siebie nawzajem. Mogę śmiało powiedzieć: cóż za literatura!
Opowieść o miłości ojca i syna, życiu na wsi, a także czytaniu i książkach. Opowieść porażająca mądrością. Trudno przytoczyć cytaty, gdyż odnoszę wrażenie, że "Nagi sad" to jeden wielki cytat. Czytając powieść ma się odczucie obcowania z wielka literaturą. Jakże inną od współczesnych powieści!. Nie wiem, czy większe znaczenie ma tutaj styl pisania Myśliwskiego, czy też głębokie, życiowe prawdy zawarte właściwie w prawie każdym zdaniu. I nie ma w moich słowach cienia przesady. Zachwyca mnie Myśliwski, sięgnę po kolejne jego dzieła.
Kiedyś, gdzieś widziałam już taki sad.... opisywany przez pisarza. Nie pamiętam, gdzie to było i kiedy, ale widziałam go. Jestem tego pewna.

Wiesław Myśliwski, Nagi sad, Wydawnictwo Znak, 2011, ss. 189

2011-04-28

Portret krytyka

Jan Błoński: Błoński przekorny. Dziennik/Wywiady

Notka o autorze: Jan Błoński (1931-2009). Krytyk, historyk literatury, eseista, tłumacz. W latach 1948-52 studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim filologię polską pod kierunkiem K.Wyki. Od 1981 r.- profesor UJ. Współzałożyciel i w latach 1972-74 redaktor pisma "Teksty".  Kilkakrotnie przebywał we Francji jako wykładowca języka polskiego na Sorbonie. W sferze jego zainteresowań znajdowała się literatura XX wieku. Autor wielu szkiców i esejów literackich, m.in.: "Poeci i inni" (1956)- analiza twórczości m.in. T. Różewicza, M.  Jastruna i K. I. Gałczyńskiego; "Zmiana warty" (1961)- portret pokolenia pisarzy debiutujących ok. 1956 r. W dużej mierze poświęcał swoją twórczość W. Gombrowiczowi, S.I. Witkiewiczowi oraz Cz. Miłoszowi. Analizował kwestie antysemityzmu i ich oddźwięk w literaturze (artykuł "Biedni Polacy patrzą na getto"- 1994 r.). Twórczość Błońskiego jest także poświęcona pisarzom obcym: M. Proust, S. Beckett. Laureat m.in. nagrody Fundacji im. Kościelskich (1968).


Książka "Błoński przekorny" jest podzielona na dwie części: "Dziennik" oraz "Wywiady". Pomysł na wydanie wspomnień znakomitego krytyka literackiego zainicjował sam autor. We wstępie, napisanym przez syna Krzysztofa czytamy : "...można by też wydać coś w rodzaju pamiętnika czy dokumentu epoki(...). Składać by się mógł z fragmentów quasi-pamiętnika, który napisałem (...) o Gombrowiczu i Paryżu, i snach (...) oraz listów do Sławka [Mrożka] i Czesława [Miłosza]."  Przyznam, że zaciekawiło mnie, czy owe wspomnienia oraz wywiady spełniły swoją rolę.
Zanim rozpoczęłam czytanie, uwagę przykuła okładka. Sympatycznie wyglądający starszy Pan, z uśmiechem w oczach. I tytuł "Błoński przekorny". Zaintrygowało mnie, co przekaże w książce, jaki obraz epoki i literatury zobaczę.
Część I obejmuje "Dziennik". Jan Błoński zaczyna od wspomnień najodleglejszych, sięgających dzieciństwa, sytuacji zapamiętanych z czasów okupacji. Wspomnienia są trochę nieregularne. Wojna nie pojawia się u Błońskiego jako apokalipsa, ze względu na młody wówczas wiek autora. Jednakże pamięta wirującą karuzelę, opisywaną później przez Miłosza w wierszu "Campo di Fiori". Pisze: "(...) wszystko było tak jak w wierszu, nic dodać, nic ująć". Pamiętnik jest kontynuowany w 1962 r. i  pisany z przerwami do 1968. 
Część II stanowią wywiady autora z pisarzami, artystami, ludźmi znaczącymi dla kultury. Błoński rozmawia m.in. z Leopoldem Staffem, Julianem Tuwimem, Jarosławem Iwaszkiewiczem, Piotrem Skrzyneckim, Eugene Ionesco, Konradem Swinarskim, Czesławem Miłoszem. Niesłychane, że przewija się tyle nazwisk, postaci ówczesnej (a także współczesnej) "śmietanki literackiej". I że dopiero dwa lata temu zmarł człowiek, który znał te osoby osobiście i z niektórymi pozostawał w przyjacielskich stosunkach. Bohaterów wywiadów poznajemy nie tylko jako twórców, ale także jako zwykłych ludzi. Zwierzają się z trudów tworzenia, przytaczają anegdotki. Obszerna rozmowa z Miłoszem pokazuje poetę jako człowieka "ludzkiego", patrzącego z dystansem na swoją twórczość.
Ostatnia część książki to rozmowy i wywiady z Janem Błońskim. Krytyka słucha Jerzy Pilch, rozmawiają z nim m.in. Krystyna i Stefan Chwinowie. Błoński dużą część swoich wypowiedzi poświęca Gombrowiczowi oraz Miłoszowi, z którymi przyjaźnił się do końca życia.
Książka odkrywa przyjazne oblicze wydawać by się mogło, surowego i stanowczego krytyka literackiego, który przeżył kilka epok w dziejach literatury.  Styl powieściowy, żywy i wciągający. Bogactwo szczegółów w wywiadach. Informacje o pisarzach, jakich nie znajdziemy w podręcznikach. Ich radość pisania, ale także codzienne rozterki i przemyślenia. Pomimo dużej objętości i formatu (472 strony) czas przy czytaniu mija szybko. Warto zapamiętać Jana Błońskiego. Jak sam pisze: "(...) ale to wszystko żarty. A zresztą bawcie się, jak potraficie, co Wam będę opowiadał...".

(Egzemplarz recenzencki, otrzymany dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak)

Znak


Jan Błoński, Błoński przekorny. Dziennik/Wywiady, Wydawnictwo Znak, 2011, ss. 472

2011-04-13

Wsi spokojna...?

Maciej Grabski: Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy
Grabski M. Ksiądz Rafał

Notka o autorze (z okładki): Maciej Grabski (ur. 1968 r.), krakowianin, meloman, fotograf, milośnik kotów, dobrych win i dobrej kuchni. W swoim dotychczasowym pisarstwie ograniczał się wyłącznie do artykułów fachowych. Zmieniło się to dopiero w 2009 roku, gdy po licznych namowach napisał "Księdza Rafała".

"Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy" był dla mnie zaskoczeniem. Po przeczytaniu streszczenia na tylnej okładce spodziewałam się religijnych uniesień bohaterów, a zwłaszcza bohatera tytułowego oraz wielu politycznych aluzji. Rozczarowałam się w bardzo przyjemny sposób. Powieść pochłonęłam  w ciągu kilku wieczorów, jednym tchem.
Nie czytałam pierwszej części losów księdza Rafała Nowiny. Jednakże część druga jest na tyle odrębna, że oba "tomy" można czytać osobno. Gródek, spokojna wieś, o nieokreślonym położeniu, jawi się jako enklawa wiejskości, życia na obrzeżu kraju, na prowincji.
Powieść rozpoczyna się w momencie wyboru Karola Wojtyły na papieża. Po śmierci biskupa Jakuba ksiądz Rafał Nowina otrzymuje pokaźną sumę pieniędzy. W nieoczekiwany dla dostojników kościelnych sposób rozdziela pieniądze. Nie wzbudza to aprobaty kurii, kościelne gierki doprowadzają prawie do usunięcia proboszcza z Gródka. A proboszcz jest niecodzienny, rozmawia ze zwierzętami, jeździ na motorze, znajduje doskonały język z Radą Parafialną. Jest powszechnie szanowany. Dogaduje się nawet z tajemniczą uzdrowicielką.
Znajdujemy w książce początki Solidarności oraz pierwszą pielgrzymkę papieża Jana Pawła II do Polski. Wątki owe są tylko zasygnalizowane, nie wysuwają się na plan pierwszy. Głównym tematem są ludzie: rozmowy w barze, wzajemne sympatie i antypatie, zebrania w Kościele. Wartki język, świetnie poprowadzone dialogi. Po przeczytaniu można zweryfikować swoje poglądy na pracę księży, "układy" panujące w Kościele. Duchowieństwo jest tutaj bardzo ludzkie, ze swoimi słabościami i wadami. I to stanowi o głównej sile powieści.
Ciepła opowieść. Aż prosi się o ciąg dalszy...

(Egzemplarz recenzencki, otrzymany dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak)

Znak


Maciej Grabski, Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy, Wydawnictwo Znak, 2011, ss. 364

2011-04-03

Mistrzostwo krótkiej formy

Mario Vargas Llosa: Wyzwanie/Szczeniaki 


Notka o autorze: Mario Vargas Llosa- ur. 1936 r. w Arequidzie (Peru). Pisarz, dziennikarz, polityk, autor sztuk teatralnych. Laureat literackiej Nagrody Nobla w 2010 r. Napisał m. in.: "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki", "Zielony dom", "Raj tuż za rogiem", "Ciotka Julia i skryba", "Rozmowy w katedrze", "Wyznanie", "Szczeniaki". Kandydat na prezydenta Peru w 1990 r.

"Wyzwanie/Szczeniaki" stanowią dwa zbiory opowiadań, często wydawanych razem, ze względu na niewielką objętość.
"Wyzwanie" (1959) to pierwsza część owego zbioru, podzielona na małe, krótkie mini-opowiadania. Tematem każdego z nich jest inne wyzwanie- prowokacja: walka i rywalizacja między uczniami, obrona honoru siostry, zakończona tragiczną pomyłką, próba dominacji nad kobietą, wyzwanie do bójki, rzucone wrogowi. Obecna wówczas kultura macho przejawia się nie w sposób dosłowny. Jest zawoalowana, ukryta między tekstem, jednocześnie pozwalając nam domyślić się znaczenia każdego z opowiadań. Obrazy śmierci, krwi i przemocy pojawiają się jakby mimochodem,  pisarz mistrzowsko operuje słowem, pozwalając się domyślić sensu i pointy.Znalazło się także miejsce na męską przyjaźń oraz lojalność.
"Szczeniaki" (1967) stanowią opowieść o losie grupki szkolnych przyjaciół. Napisane specyficznym, młodzieżowym językiem.  Zdanie zazębiają się, jedne wynika z drugiego, stanowią ciąg znaczeń. Punktem zwrotnym staje się wypadek jednego z chłopców, zakończony jego okaleczeniem na całe życie.
"Wyzwanie/Szczeniaki" to jedne z pierwszych tekstów Vargasa Llosy. Powstały z obserwacji życia w czasach młodości autora. To także pierwsza twórczość Llosy, z którą się zetknęłam. Czyta się "jednym tchem", z ciekawością " co dalej?". Narracja toczy się szybko, każdy z tekstów zastanawia, zaciekawia swoim lakonizmem przesłania. Te zbiory opowiadań są wyjątkiem w pisarstwie Llosy, w późniejszym okresie tworzył już dłuższe teksty.
Szata graficzna książki zasługuje na dużą uwagę. Twarda oprawa, przyciągające wzrok okładki z pięknym doborem żywych kolorów. Kwiatowy motyw, pojawiający się na okładce, stronie przedtytułowej, tytułowej oraz na wyklejkach, elegancki kremowy papier- te elementy są konsekwentnie stosowane w całej serii poświęconej twórczości Vargasa Llosy Wydawnictwa Znak.


(Egzemplarz recenzencki, otrzymany dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak)
Znak


Mario Vargas Llosa, Wyzwanie/Szczeniaki, Wydawnictwo Znak, 2011, ss. 168