Wprawdzie dzisiaj czwartek:), jednakże mam tzw. wolny dzień i chwilę przy kawie, aby napisać kolejny post. Skąd ten tytuł? Otóż czytam "Jadąc do Babadag" Stasiuka. Smutna, biedna, brudna Europa. Szara i niezachęcająca. Mam dość. Przenoszę się do Toskanii:)).
Przede mną "Cyprysy i topole" Marka Zagańczyka. Autor pisze na okładce:
"Widok toskańskiej doliny jest dla mnie wzorem doskonałości i znakiem
chwil szczęśliwych. W dni jesienne i zimowe noszę go w pamięci jak
talizman i szukam dla niego godnego odpowiednika wśród północnych
pejzaży. Wędruję, szukając ulotnych cieni, wydeptuję szlak, licząc, że w
końcu odnajdę dawny kształt miasta, krajobrazu, choćby jego zarys, i
wpiszę w niego kilka bliskich mi postaci, mocniej uchwycę ich obecność.
Samotność jest może najważniejszą częścią podróży, tej prawdziwej
wiodącej w odległy świat, i tej, równie ważnej, pozwalającej jedynie
siłą wyobraźni podążać w nieznane".
Nie twierdzę, że Stasiuk mi nie pasuje. Pasuje, owszem, jednak nie na długo. Warto czytać jego przemyślenia, nie zapominając, że podróż to nie tylko cudowne "turystyczne" widoki.
"Dobrze jest przyjechać do kraju, o którym prawie nic się nie wie. Myśli wtedy cichną i stają się bezużyteczne. W kraju, o którym prawie nic się nie wie, pamięć traci sens".
(A. Stasiuk "Jadąc do Babadag", s. 101)
2012-10-18
2012-10-07
Poniedzielnik (45)- Recenzji nie będzie
Dochodzę do wniosku, że blogowe przerwy nie są dobre. Bardzo trudno wrócić do pisania, fotografowania itp. Do recenzowania także.
Skończyłam książkę "Tyrmandowie. Romans amerykański" w opracowaniu Agaty Tuszyńskiej. Nie napiszę recenzji, bo doszłam do ostatecznego wniosku, że "na zamówienie" tworzyć nie potrafię. Tak po prostu- nie pasuje mi to. Muszę mieć chwilę, nastrój, odpowiednie słowa w duszy, aby książkę opisać. Tak terminowo- nie da się, niestety.
Opowieść o Tyrmandach podobała mi się. Lubię sposób pisania Agaty Tuszyńskiej. Bez oceniania bohaterów, umiejącej słuchać, nie ponaglającej. Książka to głównie zbiór korespondencji Tyrmanda i jego "amerykańskiej" żony, Mary Ellen. Przeplatana zdjęciami w sepii. Wydawnictwo MG połączyło premierę ze spotkaniami z Mary Ellen Tyrmand w Polsce, wczoraj odbyło się ostatnie z nich. Niestety, nie mogłam w nich uczestniczyć. A chętnie bym posłuchała, nie zadając żadnych pytań:)
Skończyłam książkę "Tyrmandowie. Romans amerykański" w opracowaniu Agaty Tuszyńskiej. Nie napiszę recenzji, bo doszłam do ostatecznego wniosku, że "na zamówienie" tworzyć nie potrafię. Tak po prostu- nie pasuje mi to. Muszę mieć chwilę, nastrój, odpowiednie słowa w duszy, aby książkę opisać. Tak terminowo- nie da się, niestety.
Opowieść o Tyrmandach podobała mi się. Lubię sposób pisania Agaty Tuszyńskiej. Bez oceniania bohaterów, umiejącej słuchać, nie ponaglającej. Książka to głównie zbiór korespondencji Tyrmanda i jego "amerykańskiej" żony, Mary Ellen. Przeplatana zdjęciami w sepii. Wydawnictwo MG połączyło premierę ze spotkaniami z Mary Ellen Tyrmand w Polsce, wczoraj odbyło się ostatnie z nich. Niestety, nie mogłam w nich uczestniczyć. A chętnie bym posłuchała, nie zadając żadnych pytań:)
2012-08-20
Urlop do września
Wprowadzam blogową przerwę do końca września.
Kolejna recenzja- 1 października.
Będą to wrażenia z lektury książki
Agaty Tuszyńskiej "Tyrmandowie. Romans amerykański", która ukaże się nakładem Wydawnictwa MG.
2012-06-10
Poniedzielnik(45)- Z wyprzedzeniem
Opuściłam się w pisaniu na Lectorium. Z czytaniem też trochę słabiej. A wszystko to przez TO:)
Scrapuję, udzielam się na Scrapujących Polkach. Scrap, scrap...opanowuje mnie coraz bardziej. Wygrywa nawet z czytaniem:)
Postanowiłam się poprawić. Poprawić, ponieważ miłość do książek nie zanika u mnie, tylko trochę osłabła. Postanowiłam, jeśli już nie pisać więcej, to przynajmniej więcej czytać. Widzenie świata poprzez literaturę też przecież może mieć wpływ na moją scrapową twórczość.
Pozdrawiam wszystkich Zaglądających!
Scrapuję, udzielam się na Scrapujących Polkach. Scrap, scrap...opanowuje mnie coraz bardziej. Wygrywa nawet z czytaniem:)
Postanowiłam się poprawić. Poprawić, ponieważ miłość do książek nie zanika u mnie, tylko trochę osłabła. Postanowiłam, jeśli już nie pisać więcej, to przynajmniej więcej czytać. Widzenie świata poprzez literaturę też przecież może mieć wpływ na moją scrapową twórczość.
Pozdrawiam wszystkich Zaglądających!
2012-05-17
Poniedzielnik (44)- Czytając Myśliwskiego
Załamało się moje postanowienie- nie czytać dwóch książek jednocześnie. Jednakże rozpoczęłam I tom "Dzienników" Iwaszkiewicza. I muszę robić robić przerwy. Przebogata treść, ogromna ilość przypisów, które wystarczyłyby na kolejną książkę.Właściwie trzeba się zastanawiać nad każdym zdaniem, więc Iwaszkiewicza sobie dawkuję na zmianę z Myśliwskim.
"Widnokrąg" to odpoczynek dla duszy. Dopiero zaczęłam czytać, mam za sobą zaledwie kilka stron. W prozie Myśliwskiego (do tej pory przeczytałam "Nagi sad") jest coś tak niesamowitego, co jest jednocześnie mądre i proste zarazem. Prawdy oczywiste, spokój oraz niebywały odpoczynek.
"Dzienniki" i "Widnokrąg" to diametralnie różne dzieła. Pierwsze wymaga nieco więcej "umysłowego wysilenia":), drugie- wymaga "tylko" czytania. Obie książki wiele wnoszące w rozumienie świata i literatury. Już polecam- chociaż jeszcze nie dobiegłam do ich kresu!
"Widnokrąg" to odpoczynek dla duszy. Dopiero zaczęłam czytać, mam za sobą zaledwie kilka stron. W prozie Myśliwskiego (do tej pory przeczytałam "Nagi sad") jest coś tak niesamowitego, co jest jednocześnie mądre i proste zarazem. Prawdy oczywiste, spokój oraz niebywały odpoczynek.
"Dzienniki" i "Widnokrąg" to diametralnie różne dzieła. Pierwsze wymaga nieco więcej "umysłowego wysilenia":), drugie- wymaga "tylko" czytania. Obie książki wiele wnoszące w rozumienie świata i literatury. Już polecam- chociaż jeszcze nie dobiegłam do ich kresu!
2012-05-08
Poniedzielnik(43)- Biblioteka ciagle w grze!
Dzisiaj rozpoczął się IX Tydzień Bibliotek. Także dzisiaj jest Dzień Bibliotekarza.
Wszystkim Bibliotekarzom życzę mnóstwa czasu na czytanie
(ale nie w pracy:)
oraz tylko miłych Czytelników!
2012-05-01
Miły starszy pan
Tadeusz Konwicki:W pośpiechu
Tadeusz Konwicki w czerwcu kończy 86 lat. Nie zdawałam sobie sprawy z wieku autora, dopóki nie trafiłam na zbiór rozmów- wywiadów z pisarzem, przeprowadzonych przez Przemysława Kanieckiego. Co za lotność sformułowań, trafność spostrzeżeń! Subtelna ironia i poczucie humoru! Pisarz prowadzi z dziennikarzem fascynującą rozmowę- rzekę. Wprawdzie zdarza się, że twierdzi, iż nie pamięta niektórych sytuacji ze swego życia ze względu na wiek, jednakże cały wywiad jest niebywale spójny.
Młodość w Kolonii Wileńskiej, działalność w partyzantce (antyradzieckiej). Trudne chwile spędzone przy umierającej żonie. I, oczywiście literatura, reżyseria. Tadeusz Konwicki twierdząc, że swoich książek nie czyta i filmów nie ogląda jednocześnie wspaniale o swojej twórczości opowiada. Zdarza się, że prosi pytającego o przytoczenie jakiejś sytuacji, historii ze swoich książek. Tłumaczy to swoim wiekiem, czemu dziwić się nie należy. Ale jednocześnie potrafi z dużą szczegółowością opowiadać o dzieciństwie u dziadków, znajomości z Dygatem. I lubi swojego rozmówcę, chociaż cały czas twierdzi, że Przemysław Koniecki "dziwnie patrzy". Podoba mi się w wywiadzie fakt, iż Konwicki przeplata życie z twórczością. Proporcje opowieści prywatnych z opowieściami o tworzeniu są bardzo wyważone. Konwicki twierdzi: "(...) te rozmowy (...) będą zmienne, uzależnione od nastroju biednego pana Konwickiego. To wynika z tego, że, jak pan wie, ja jestem w pospiechu.W pospiechu duchowym, fizycznym trochę miej. Mam ten taki niepokój, który się odbija na całokształcie mego życia".
Książkę czyta się szybko, jednakże nie "w pośpiechu". Nie czytałam żadnej powieści czy opowiadania Konwickiego. Jednakże Jego nazwisko oraz tytuły takie jak "Mała Apokalipsa", "Bohiń" czy też "Sennik współczesny" od dawna istnieją w moich myślach. Ten mądry wywiad- rozmowa to odpoczynek dla umysłu i propozycja dla wszystkich, co żyją właśnie w tym współczesnym pospiechu.
Tadeusz Konwicki, W pospiechu, Wydawnictwo Czarne, 2011, ss. 309
(Książka otrzymana od księgarni Matras)
(Książka otrzymana od księgarni Matras)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


