2013-01-23

Poniedzielnik (51) - Taka moja intuicja... (Wyzwanie 1/52)

Staram się ze spokojem ogarnąć czytelnicze zaległości. Nadrabiam lekturę "Bluszcza", zostało mi jeszcze tylko 8 numerów. Nieustannie żałuję, że pismo przestało się ukazywać. I porzuciłam już nadzieję, że "Bluszcz" rozkwitnie ponownie.
Taka moja intuicja...
Po lekturze esejów Marka Zagańczyka "Cyprysy i topole" postanowiłam zostać prenumeratorką "Zeszytów Literackich". Po wnikliwej analizie strony kwartalnika, zauważeniu rozwoju periodyku, zapoznaniu się z listą książek, które wydają, uznałam, że nie mogę doznać rozczarowania czytając "Zeszyty Literackie" w formie papierowej.
Taka moja intuicja...
Esej i reportaż, dziennik i wspomnienia..., o czym już tutaj pisałam, należą do moich ulubionych literackich gatunków. Intuicyjnie nie sięgam po powieści. Czy mi kiedyś minie? Wyczuwam, że nie.
Taka moja intuicja...

                       
   
W serii "Podróże" Zeszytów Literackich zostało dotychczas wydanych 13 książek:

1. Bieńkowska E.: Spacery po Rzymie
2. Ugniewska J.: Podróżować, pisać
3. Szczuciński A.: Włoskie miniatury
4. Murator P.: Obrazy Włoch (T.1-5)
5. Karpiński W,: Pamięć Włoch
6. Magris C.: Podróż bez końca
7. Stempowski J.: Ziemia berneńska
8. Vencloca T.: Z dzienników podróży
9. Marai S.: W podróży

Powyższa seria zainteresowała mnie ze względu na motyw podróży. Marek Zagańczyk pisze: 

"Najpiękniejsze pejzaże nie przytłaczają, mówią na ogół niewiele, tyle, ile zdolni jesteśmy przyjąć w pierwszej chwili olśnienia, resztę zostawiając wspomnieniu."



Podróże są dla mnie zawsze bardzo ważne. Sam proces dojazdu do  miejsca, kiedy czytam w autobusie, a także zerkam na przemykającą w oknach rzeczywistość. Gdziekolwiek jestem, zawsze szukam śladów kultury, architektury, sztuki, rękodzieła...Utrwalam za zdjęciach detale. Ukochane moje miejsce to Kazimierz Dolny, gdzie wracam od wielu lat.





 Wyzwanie 1/52

2013-01-20

Wyzwanie 52

Postanowiłam wziąć udział w pewnym Wyzwaniu. Ostatnio trochę jestem niesystematyczna w pisaniu, m. in. moje Poniedzielniki zatraciły swoją chronologię. Trafiłam na ciekawą pisarsko-blogową akcję. Wyzwanie 52- propozycja, aby napisać 52 teksty w ciągu roku (od 15 stycznia 2013 do 15 stycznia 2014). Planuję regularne wpisy głównie w poniedziałki, ale także "pomiędzy". Mam nadzieję, że podołam, tutaj mam to "na piśmie". Wybieram poziom "casual". Mierzę siły na zamiary, biorąc pod uwagę wyjazdy oraz nieprzewidziane życiowe sytuacje.

Zachęcam do udziału wszystkich blogerów, a przede wszystkim osoby, które przymierzają się do regularności wpisów. U mnie już chyba tak jest- jak nie mam terminu i "miecza nad głową"- ciężko mi zabrać się do (regularnej) pracy:).



2012-12-27

Poniedzielnik (50)- Zaległości (2)

Druga część moich świątecznych "relaksów". Udział biorą: "Newsweek" nr 51/52/2012, "Polityka" 51/52/2012

1) Wredny, pracowity karzełek. Wywiad z Borisem Akuninem. Rozm. przepr. Michał Kacewicz.
Posiadam całą serię powieści Akunina O Eraście Fandorinie. Uwielbiałam je czytać! Choć od dłuższego czasu moje literackie destynacje ewoluują w stronę literatury faktu, powieści z Fandorinem zajmują ważne miejsce na mojej półce.
Wywiad w "Newsweeku" z Borisem Akuninem pokazuje dwa oblicza pisarza.. Sam mówi o sobie: "Jestem Grigorij Szawłowicz Czchartiszwili".  Akunin to pseudonim- homunkulus, wredny karzełek o diabelskim usposobieniu. Pisarz jako Akunin pisze, jako Czchrtiszwili udziela się politycznie, gdyż nie są mu obojętne losy współczesnej Rosji. Nie za wiele mówi o literaturze. Jednakże dowiedziałam się, że Fandorin działa znowu- w najnowszej książce "Świat jest teatrem":).



=================================================

Akunin wspomina też o czytaniu książek w wersji elektronicznej:"Ale i tak wkrótce nadejdzie koniec ery papieru. I dobrze. Ocaleje więcej lasów.". No tak: wszystko ma swoje "za i przeciw". Jednakże muszę przyznać, że nawet ja, zagorzała zwolenniczka szelestu papieru ostatnio zaczęłam rozmyślać o... CZYTNIKU.. Tak! Kindle (bo innych możliwości nie biorę pod uwagę) zaczyna gościć w moich myślach.!:)

2) Edwin Bendyk: Niezbędnik smartfonowca i tableciarza.
Bardzo spójny tekst w "Polityce", ukazujący wszelkie zalety i różnice pomiędzy smartfonami zwłaszcza. Miałam okazję słuchać kiedyś Edwina Bendyka na I Kongresie Bibliotek w Warszawie (2010). Wykład dotyczył nowoczesnych technologii w związku z czytelnictwem, prelegent prezentował wówczas czytnik Kindle.
Polecam ten artykuł, jeśli ktoś rozważa zakup czy to smartfona, czy też tabletu. Większa część tekstu jest poświęcona smartfonom: aplikacje, parametry, system operacyjny, cena, marka, użytkowanie...
Nowoczesne technologie ciągle się rozwijają i nic nie wskazuje na to, aby ten proces został przerwany. Tekst godny uwagi ze względu na styl Bendyka: przejrzysty, jasny i konkretny, bez technicznych terminów. Przeczytałam jednym tchem!


2012-12-25

Poniedzielnik (49)- Zaległości (1)

Świąteczny czas oznacza dla mnie nie tylko nadrobienie straconych godzin snu, ale także czas czytelniczych zaległości. Przy lampie stojącej, w fotelu pod kocem, z kawą i cynamonowo-przyprawową świeczką.



W pierwszej turze lektura "Tygodnika Powszechnego" (nr 51/2012).

1) Marek Bieńczyk: Okna w Paryżu.
Laureat tegorocznej Nike pisze o Edwardzie Hopperze, "najsłynniejszym portreciście nieobecności". Do 28 stycznia 2013 r. trwa w Paryżu, w Grand Palai wystawa prac tego artysty. Doskonale kojarzę malarstwo Hoppera. Jednym z pierwszych obrazów, na jakie trafiłam, był "Nighthawks" (1942).
 

Patrząc na obraz zawsze zastanawiałam się: czemu tu tak pusto? Przecież to bar/jadłodajnia...Powinno być więcej ludzi, choć pora jest wieczorowa. Po czasie, gdy poczytałam trochę o Hopperze, już wiem: to samotność i pustka. I smutek. W każdym dziele artysty najpierw widzę kolory, wyrazistość i ostrość, cienie. Potem dopiero patrzę na wszechobecny smutek.Ludzie są razem, ale jednak osobno.
Jeden z obrazów "The House by the Railroad" (1925) został wykorzystany dla filmu "Psychoza" Alfreda Hitchcocka.



1) "Innego końca świata nie będzie" Wywiad ze Zygmuntem Baumanem (Rozm. Jarosław Makowski)

Koniec świata...Nikt nie wie, kiedy nastąpi...

"Gdybyśmy naprawdę wierzyli, że świat się kończy, to zachowywalibyśmy się tak, jak to Giovanni Boccaccio opisał już kilka stuleci temu: cieszylibyśmy się ostatnią chwilą, zapomnieli o przyszłości, używali do woli życia. Krótko mówiąc: carpe diem. Tyle, że tak się nie zachowujemy. Przeciwnie, jesteśmy przyszłością przejęci". 
                                              (Zygmunt Bauman)





2012-12-17

Poniedzielnik (48)- Książkoterapia

Nie mogłabym żyć bez literatury. Słowo pisane to dla mnie terapia- większa niż scrapowanie, które jest u mnie na drugim miejscu wśród twórczo-umysłowych aktywności. Kiedy muszę zebrać myśli, doznać spokoju, poukładać w głowie sprawy, historie, życie- to właśnie skok w słowo, w literaturę, krytykę literacką, recenzję pomaga najbardziej. Po wtopieniu się w słowa wszystko lepiej się układa. Fotel, koc, lampa i kawa- w połączeniu z literaturą. Staram się mnożyć takie chwile. Są ważniejsze niż konieczność sprzątania, pieczenia czy prania. Po ręką ostatnio ArtRecenzownik. Różowe marginesy idealnie współgrają z fioletem atramentu. I myśli nie uciekają, gdy zamieszkają na papierze. Tak jest i tak będzie- nie chcę niczego zmieniać. Nie chcę odbierać sobie powietrza....

A kawa, kawa...to u mnie osobny życiowy rozdział...

"Miałeś rację
Nigdy tak nie było dobrze jak teraz
Piję kawę
I nic właściwie mi do szczęścia nie trzeba."
                                            Bajm "Małpa i ja"

2012-10-22

Poniedzielnik (47)- Kolory jesieni

Z wiekiem coraz bardziej lubię jesień. Chyba staję się sentymentalna, bo uwielbiam te wszystkie złocienie i brązy, rudości i zgaszone zielenie przyrody. Mgliste ranki i wieczory. Mamy szczęście do pięknej jesieni tego roki- można jeszcze zadumać się na balkonie, przemyśleć to i owo...
Korzystałam ze słonecznej niedzieli, zrywami czytając Stasiuka "Jadąc do Babadag", a w przerwach rysując scrapowe mapki. Zrobiłam dla siebie ArtRecenzownik- na cytaty, czasem przemyślenia i scrapowe mapkowe projekty. Zdjęcia na razie nie ma- aparat ciągle niesprawny:(
W Stasiuku wyszukuję myśli-perełek. Zapisuję...będzie recenzja:)
"Jadąc do Babadag" to dla mnie literackie wyzwanie. Przerywam lekturę, jeśli Europa nazbyt mnie przygnębia, wracam- bo styl pisarza bardzo mi pasuje. Stasiuk w małych dawkach- dobry na jesienne popołudnia.

"Tak, ze zdarzeniami, gdy już przeminą, nie ma żadnego kłopotu, pod warunkiem, że nie próbujemy za ich pomocą załatwiać jakichś własnych spraw. Jeśli damy im spokój, zamieniają się w cudowny roztwór, w czarodziejską tynkturę, która rozpuszcza i czas, i miejsce, trawi kalendarze i atlasy, przemienia w słodką nicość współrzędne uczynków. Jaki sens ma zgadywanka? Na co komu chronologia- siostra śmierci?"
                                                   (A. Stasiuk "Jadąc do Babadag", s. 174)
   

2012-10-18

Poniedzielnik (46)- Przygnębiająca Europa, nieznana Toskania

Wprawdzie dzisiaj czwartek:), jednakże mam tzw. wolny dzień i chwilę przy kawie, aby napisać kolejny post. Skąd ten tytuł? Otóż czytam "Jadąc do Babadag" Stasiuka. Smutna, biedna, brudna Europa. Szara i niezachęcająca. Mam dość. Przenoszę się do Toskanii:)).

Przede mną "Cyprysy i topole" Marka Zagańczyka. Autor pisze na okładce:

"Widok toskańskiej doliny jest dla mnie wzorem doskonałości i znakiem chwil szczęśliwych. W dni jesienne i zimowe noszę go w pamięci jak talizman i szukam dla niego godnego odpowiednika wśród północnych pejzaży. Wędruję, szukając ulotnych cieni, wydeptuję szlak, licząc, że w końcu odnajdę dawny kształt miasta, krajobrazu, choćby jego zarys, i wpiszę w niego kilka bliskich mi postaci, mocniej uchwycę ich obecność. Samotność jest może najważniejszą częścią podróży, tej prawdziwej wiodącej w odległy świat, i tej, równie ważnej, pozwalającej jedynie siłą wyobraźni podążać w nieznane". 
                                                                                               
Nie twierdzę, że Stasiuk mi nie pasuje. Pasuje, owszem, jednak nie na długo. Warto czytać jego przemyślenia, nie zapominając, że podróż to nie tylko cudowne "turystyczne" widoki.

"Dobrze jest przyjechać do kraju, o którym prawie nic się nie wie. Myśli wtedy cichną i stają się bezużyteczne. W kraju, o którym prawie nic się nie wie, pamięć traci sens".
                                                      (A. Stasiuk "Jadąc do Babadag", s. 101)